40 lat od śmierci Stanisława Vincenza na Salwatorze
28 stycznia 2011 r. minęło dokładnie 40 lat od odejścia Stanisława Vincenza. W ten szczególny, mroźny wieczór na Cmentarzu Salwatorskim uczciliśmy pamięć Patrona naszego portalu i Międzynarodowego Festiwalu Huculskiego. Na mogile zapłonęły znicze a z huculskiego rogu rozbrzmiał sygnał kolędnicki.
Stanisław Vincenz zmarł w Lozannie po długiej i ciężkiej chorobie. O ostatnich chwilach życia pisarza wiemy z zapisków dziennika Ireny Vincenzowej: Stanisław otworzył oczy i patrzył na nas. Patrzył, przyglądał się nam, oczu z nas nie spuszczał, wpatrywał sie w nas uważnie, a oczy miały kolor mocno niebieski. Nigdy nie zapomnę tego spojrzenia i wyrazu oczu. Tyle powiedział - choć bez jednego słowa. (...) Cała Jego dusza była w tym ostatnim spojrzeniu Jego mocno niebieskich oczu. To było jego pożegnanie z nami. Zdaje się, że zrozumiałam, co chciał nam powiedzieć.[1]
Nabożeństwo pogrzebowe odbyło się po łacinie i w obrządku bizantyńskim 1 lutego 1971 r., w kościele rzymskokatolickim św. Mikołaja z Flue. Stanisław Vincenz został pochowany na cmentarzu w Pully, na grobie znalazły się wieńce z szarfami biało-czerwonymi oraz błękitno-żółtymi. Na pogrzebie pisarza obecni byli przedstawiciele trzech narodowości: Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Jak pisze M.Ołdakowska–Kuflowa, podczas pożegnania pisarza w Lozannie szwajcarski przyjaciel rodziny Vincenzów – Kurt Gaugler grał na huculskiej fłojerze[2]. Dźwięk swojej ukochanej trembity "usłyszał" dopiero 37 lat później 15 marca 2008 r., podczas Festiwalu Huculskiego imienia Stanisława Vincenza. Dla Stanisława Vincenza granica pomiędzy światem żywych i umarłcyh była tak jak u Hucułów - bardzo cieńka...Mówił, że z faktu śmierci można się cieszyć, gdyż jest ona spotkaniem z najlepszym Przyjacielem.
Piotr Kłapyta
[1] I. Vincenzowa, Rozmowy ze Stanisławem, zapisy z 2 XI i 7 XI 1970 r., "Regiony" 2002, s. 103.
[2] M.Ołdakowska-Kuflowa, Stanisław Vincenz. Biografia, Lublin 2006, s. 357.